piątek, 14 września 2012

O poszukiwaniach siebie...

Czy myślicie czasem, jacy byliście 10 lat temu? Ja tak.10 lat to dużo. Jeśli przez ten czas zaszły zmiany w nas samych, a nie tylko dookoła nas, to bilans wychodzi na plus. Możemy żyć na 2 sposoby. Żyć, aby przeżyć, albo to życie kosztować. Okazuje się to niezwykle trudne. Bo co to znaczy kosztować życie? Dla jednych to wieczna impreza, dla innych umartwianie się codziennym biegiem i szarpanina z innymi. Dla mnie … poszukiwanie, próbowanie nowego, zmiana. Tylko zmiana gwarantuje rozwój. Tylko ona daje nam szansę dokopać się do naszego wnętrza. Okazuje się, że nie tylko ogry mają warstwy ;-). Czy się jej boimy - bardzo! Czy wymaga pracy – ogromnej! I konsekwencji w działaniu, i umiejętności zniesienia krytyki.... Czy to osiągnęłam? - oczywiście, że nie. Obrałam jednak drogę rozwoju, bo chcę swoje życie kosztować. Łatwo je przegapić. Bądźcie uważni na swoje życie.

czwartek, 13 września 2012

O wierze...

Musicie zdawać sobie sprawę, że ilu dietetyków, tyle teorii. Fundamentalną rzeczą jest skład pokarmu, wpływ na zdrowie lub jego brak. Określone proporcje w racjach pokarmowych też mają podstawy w badaniach naukowych, choć i tu pojawiają się niedomówienia. Cała reszta jest wynikiem wiary w określoną teorię na temat odżywiania.
Może zacznijmy od tego w co nie wierzę:
1)Nie wierzę w diety monoskładnikowe – Dukana (oparta na białku), Kwaśniewskiego (oparta na tłuszczu), głodzenie się, czy szybkie efekty;
2)Nie wierzę, że ktoś wiecznie głodny może być szczęśliwy;
3)Nie wierzę, że schudniesz, jeśli robisz to dla innych, nie dla siebie!
W co zatem wierzę?
1)Wierzę w surową żywność, która jest żywą bombą enzymatyczną potrzebną do prawidłowego funkcjonowania przewodu pokarmowego;
2)Wierzę w odżywianie zgodnie z porami roku. Latem więcej surowych owoców i warzyw, maślanek i białych serów, zimą – zupy, kasze i mięso to podstawa!
3)Wierzę, że zachowanie prawidłowego poziomu gospodarki kwasowo-zasadowej w organizmie (opiszę ten temat dokładniej w innych postach), może ustrzec nas przed szeregiem chorób;
4)Wierzę w nieprzetworzona żywność – im więcej „E”, tj. konserwantów i stabilizatorów – tym gorzej;
5)Wierzę w oczyszczanie organizmu, tzn., że czasem trzeba zrobić porządki w swoim organizmie (nawet terminator nie poradziłby sobie z taką ilością chemii!);
6)Wierzę, że dietę (pisząc dietę, mam na myśli sposób odżywiania) trzeba dostosować do człowieka, nie odwrotnie np. ktoś, komu wiecznie zimno nie może jeść identycznie, co człowiek o konstrukcji „gorącej”;
7) W końcu, wierzę w metodę małych kroczków. Jeśli więc zmieniasz styl życia – rób to powoli ( nie drastycznie!) i odkrywaj przyjemność z poznawania nowego siebie.

środa, 12 września 2012

Drodzy cztelnicy.

 


Witam na moim blogu, którego tematykę starałam się podsumować w zakładce "o mnie".
Będzie tu o zdrowiu - i owszem - o perełkach wśród żywności, "trendach ekologicznych" i o tym, jak dostarczać dobrego "paliwa" naszemu organizmowi. 
Niemniej uwagi poświęcę jednak aspektom psychologicznym, bowiem to w głowie zapada decyzja o zmianie dotychczasowego życia, sposobu żywienia, a nade wszystko myślenia!


Pamiętaj! - każda, nawet najmniejsza decyzja, ma wpływ na Twoje dalsze życie...
Jedyne czego musisz być pewna/ny, to to, czy na pewno jesteś na te zmiany gotowa/y. 
Bo za decyzją idzie praca, upór, czasem pot i łzy. 

Co gwarantuje? - ogromną satysfakcję, wewnętrzny spokój i w konsekwencji zgodę na każdą zmarszczkę na naszej twarzy. 
Pamiętaj o Efekcie Motyla, lecz nie w perspektywie całego życia, a nawet miesiąca... 

Pamiętaj o nim dziś - tu i teraz.... !!!


www.efek-motyla.eu 
SPIS TREŚCI:
http://twojefektmotyla.blogspot.com/2013/09/spis-tresci.htm